Utrata Songtext
von Ortsul
Utrata Songtext
Bezwiedny lament, gorejący cierń
Bezkresem zapaści, obraca się w czerń
W kołaczącym amoku gasnący dźwięk
Konającym krokiem osuwa się w cień
Trujący pustki tępy skowyt
Głuchy na prawdę gnije w rowie
Łzawiący szkaradny bezkształtny sen
Nicością stępiony, głuchy jak pień
Krętymi ścieżkami majaczy we mgle
W następstwie utraty prosto w piekła czerń
Szepczący pustki cichy płomień
W konwulsjach ciszy dusza tonie
Odrazą pojony do świata barw
W żałości orszaku naprzód prosto w piach
Klęczy rozpacza na krawędzi dnia
Legion myśli rzuca mu ten prosty znak
Zanurzyć stal w tej żywej urnie
Niech życia pieśń wybrzmiewa w trumnie
W wilgotnej próżni z bólu do nieba wyj
Krojąc sobie ścięgna próbuj dalej żyć
Ostrzem brudnym na zbruzdany ryj
W jebanym amoku kręć ósemki z żył
Od szklanej rdzy już zimne dłonie
Wyrwać wątrobę niech ciało płonie
W ciernistą toń
W próżni odmęty
Odrazy woń
Trzy sakramenty
Ból, rozpacz, wstręt
Co zostało ci
Sumienia rak
Śmierć tożsamości
Bezwstydem trącać, kręcić, bluzgać i bić
Szklanych zwierciadeł widmo każe mi pić
Gaśnie życia płomień
Od zalewu trwogi
Pętla na krańcu drogi obija drzwi
Zawiasy pękają od brudnej krwi
Szorstka melodia myśli
Minął już czas zawiści
Martwemu oddech wciąż przemyka przez łzy
Światło życia parzy cięte ciało do żył
Gaśnij ogniu męki
Wskaż swej trumny brzegi
Obumarłe myśli niczym sępy do zwłok
Krążą by się zdobyć na ten ostatni krok
Usłysz mnie gdy milczę!
Spal! Ten padół łzawy
Bezkresem zapaści, obraca się w czerń
W kołaczącym amoku gasnący dźwięk
Konającym krokiem osuwa się w cień
Trujący pustki tępy skowyt
Głuchy na prawdę gnije w rowie
Łzawiący szkaradny bezkształtny sen
Nicością stępiony, głuchy jak pień
Krętymi ścieżkami majaczy we mgle
W następstwie utraty prosto w piekła czerń
Szepczący pustki cichy płomień
W konwulsjach ciszy dusza tonie
Odrazą pojony do świata barw
W żałości orszaku naprzód prosto w piach
Klęczy rozpacza na krawędzi dnia
Legion myśli rzuca mu ten prosty znak
Zanurzyć stal w tej żywej urnie
Niech życia pieśń wybrzmiewa w trumnie
W wilgotnej próżni z bólu do nieba wyj
Krojąc sobie ścięgna próbuj dalej żyć
Ostrzem brudnym na zbruzdany ryj
W jebanym amoku kręć ósemki z żył
Od szklanej rdzy już zimne dłonie
Wyrwać wątrobę niech ciało płonie
W ciernistą toń
W próżni odmęty
Odrazy woń
Trzy sakramenty
Ból, rozpacz, wstręt
Co zostało ci
Sumienia rak
Śmierć tożsamości
Bezwstydem trącać, kręcić, bluzgać i bić
Szklanych zwierciadeł widmo każe mi pić
Gaśnie życia płomień
Od zalewu trwogi
Pętla na krańcu drogi obija drzwi
Zawiasy pękają od brudnej krwi
Szorstka melodia myśli
Minął już czas zawiści
Martwemu oddech wciąż przemyka przez łzy
Światło życia parzy cięte ciało do żył
Gaśnij ogniu męki
Wskaż swej trumny brzegi
Obumarłe myśli niczym sępy do zwłok
Krążą by się zdobyć na ten ostatni krok
Usłysz mnie gdy milczę!
Spal! Ten padół łzawy
Writer(s): La Ment Lyrics powered by www.musixmatch.com

