płuca Songtext
von Lor
płuca Songtext
Chcę się pobawić w dom, podłączę wodę i prąd
Jeżeli też chcesz, zrobię Ci miejsce
To niedaleko stąd
Skręcę kuchenny stół, przekroję siebie na pół
Lepszą połowę zostawię przy Tobie
A drugą schowam tu
Ostatnio zwróciłam się
Do siebie Twoim imieniem
To okrutne i smutne, że nie wiem, co u mnie, dopóki nie ma Cię
I choć wolałabym nie
Częściowo składam się z Ciebie
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha, wskażę na Twoje płuca
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha, wskażę, że dokładnie tutaj
Pachnę dziś tak jak Ty, jak papierosowy dym
Kupiłam paczkę, palę i kaszlę
To nie pasuje mi
Cokolwiek powiesz, tym rozdrapiesz mnie aż do krwi
Nie patrz mi w oczy, nie patrz mi w oczy
O Boże, tak mi wstyd
Ostatnio zwróciłam się
Do siebie Twoim imieniem
To okrutne i smutne, że nie wiem, co u mnie, dopóki nie ma Cię
I choć wolałabym nie
Częściowo składam się z Ciebie
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha, wskażę na Twoje płuca
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha, wskażę, że dokładnie tutaj
Znów nad ranem zrywasz dach
I szarpiesz mnie
I szarpiesz mnie za pamięć, gdy próbuję spać
Gdy nic nie stracę
Gdy nic nie stracę, łatwiej nie wymagać nic
Gdy nic nie znaczę
Gdy nic nie znaczę, łatwiej nie zostawać kimś
Znów nad ranem zrywasz dach
I szarpiesz mnie
I szarpiesz mnie za pamięć, gdy próbuję spać
Gdy nic nie stracę
Gdy nic nie stracę, łatwiej nie wymagać nic
Gdy nic nie znaczę
Gdy nic nie znaczę, łatwiej nie zostawać kimś
Jeżeli też chcesz, zrobię Ci miejsce
To niedaleko stąd
Skręcę kuchenny stół, przekroję siebie na pół
Lepszą połowę zostawię przy Tobie
A drugą schowam tu
Ostatnio zwróciłam się
Do siebie Twoim imieniem
To okrutne i smutne, że nie wiem, co u mnie, dopóki nie ma Cię
I choć wolałabym nie
Częściowo składam się z Ciebie
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha, wskażę na Twoje płuca
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha, wskażę, że dokładnie tutaj
Pachnę dziś tak jak Ty, jak papierosowy dym
Kupiłam paczkę, palę i kaszlę
To nie pasuje mi
Cokolwiek powiesz, tym rozdrapiesz mnie aż do krwi
Nie patrz mi w oczy, nie patrz mi w oczy
O Boże, tak mi wstyd
Ostatnio zwróciłam się
Do siebie Twoim imieniem
To okrutne i smutne, że nie wiem, co u mnie, dopóki nie ma Cię
I choć wolałabym nie
Częściowo składam się z Ciebie
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha, wskażę na Twoje płuca
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha, wskażę, że dokładnie tutaj
Znów nad ranem zrywasz dach
I szarpiesz mnie
I szarpiesz mnie za pamięć, gdy próbuję spać
Gdy nic nie stracę
Gdy nic nie stracę, łatwiej nie wymagać nic
Gdy nic nie znaczę
Gdy nic nie znaczę, łatwiej nie zostawać kimś
Znów nad ranem zrywasz dach
I szarpiesz mnie
I szarpiesz mnie za pamięć, gdy próbuję spać
Gdy nic nie stracę
Gdy nic nie stracę, łatwiej nie wymagać nic
Gdy nic nie znaczę
Gdy nic nie znaczę, łatwiej nie zostawać kimś
Writer(s): Julia Skiba Lyrics powered by www.musixmatch.com

