Znów Songtext
von Kir
Znów Songtext
Poranek dziś nie przyszedł
Rozmaka w strugach szczyn
Suche oko w jutro wlepiam
Tam, gdzie poranki goryczą się leją
A rynsztok mami ciepłem
Bełta woń zwala z nóg
Pijemy za przeszły czas,
Za jeden dzień, który wkoło trwa
Za każde wspomnienie, co gnije w nas
Bo lepiej już tylko było
We mgle rdzawej każdy świt
W monotonii płyną dni
Batog Słońca smaga łzy
Nocy echa mylą krok
Pijemy za przeszły czas
Za jedno zwycięstwo na szańcu fiask
Za cały ten spokój, co doskwiera nam
Byleby lepiej nie było
Wojnę weźmiem na sztandary
Nudą otworzymy krtanie
I w płomieniach niech świat stanie
W płomieniach beznadziei
Gardła chrzęst, suchy jęk
Tępy ból, nocy błysk
Jak co roku, jak co rano
Gdzieś tam w kącie, pod czerepem
Wciąż chrobocze myśl parszywa,
Wolność! Łkają kurwy przybite do drzewa
Wolność! W chocholim tańcu płynie tłum
Wolność! Na twarzach spokój, gwoździem wyryty
Jak zawsze rozgromimy
Co nam tym razem wyszło
Jeden krok do przodu
Dwadzieścia kroków w tył
Na ołtarzu popielnicy rozstraja się duma
Noc raczej nie przyjdzie
Sen pewnie zeżre dzień
Dziś pijemy za żywoty tkane beznadzieją
Leję wódę w ryj, otulony majestatem
I znów,
We mgle rdzawej wstanie świt
W monotonii miną dni
Batog Słońca smagnie łzy
Nocy echa zmylą krok
Rozmaka w strugach szczyn
Suche oko w jutro wlepiam
Tam, gdzie poranki goryczą się leją
A rynsztok mami ciepłem
Bełta woń zwala z nóg
Pijemy za przeszły czas,
Za jeden dzień, który wkoło trwa
Za każde wspomnienie, co gnije w nas
Bo lepiej już tylko było
We mgle rdzawej każdy świt
W monotonii płyną dni
Batog Słońca smaga łzy
Nocy echa mylą krok
Pijemy za przeszły czas
Za jedno zwycięstwo na szańcu fiask
Za cały ten spokój, co doskwiera nam
Byleby lepiej nie było
Wojnę weźmiem na sztandary
Nudą otworzymy krtanie
I w płomieniach niech świat stanie
W płomieniach beznadziei
Gardła chrzęst, suchy jęk
Tępy ból, nocy błysk
Jak co roku, jak co rano
Gdzieś tam w kącie, pod czerepem
Wciąż chrobocze myśl parszywa,
Wolność! Łkają kurwy przybite do drzewa
Wolność! W chocholim tańcu płynie tłum
Wolność! Na twarzach spokój, gwoździem wyryty
Jak zawsze rozgromimy
Co nam tym razem wyszło
Jeden krok do przodu
Dwadzieścia kroków w tył
Na ołtarzu popielnicy rozstraja się duma
Noc raczej nie przyjdzie
Sen pewnie zeżre dzień
Dziś pijemy za żywoty tkane beznadzieją
Leję wódę w ryj, otulony majestatem
I znów,
We mgle rdzawej wstanie świt
W monotonii miną dni
Batog Słońca smagnie łzy
Nocy echa zmylą krok
Writer(s): Ferment, Harvest Lyrics powered by www.musixmatch.com

