Acha Songtext
von Flexxip
Acha Songtext
Starzy wpadają w szał jakiś czas temu
Jakiś czas temu, to była powódź przemów
Znowu: "Czemu ciągle się opierdalasz?"
Modlę się za ciebie, w domu jesteś jak balast
W domu? Tutaj praktycznie cię nie ma
Nagrywasz coś, mówisz coś o robieniu dema
Widzę, masz kaca, a to czwarta klasa, matura
Nie zdasz i potem masz uraz na całe życie
Nawet przy twoim sprycie
Nie pomoże św. Piotr czy sam Jan Chrzciciel
Twoje podejście, zmień je szybko
Kocham moją matkę, ale powiedziałem tylko: "Aha"
Na brzegu rzeki romantycznie, a ja stoję jak manekin
Ona wypieki, włosy przemoczone deszczem chowają piegi
W końcu zaangażowana szepcze: "Widzisz, ja cię kocham, wiem to!"
Mam przy tobie jak na prochach tętno, żebyś, kiedy szlocham, prędko podszedł
Mówić tobie: "Owszem, noszę twoje dziecko"
Witać, kiedy wrócisz z teczką
Mówiła wiele rzeczy śmiało
Powiedziałem na ten nalot: "Aha"
Aha
Aha
Poznałem ją wczoraj, jej starzy wyjechali na działkę
Dom i panna słodka jak Alpen Gold
Znam ten ton, kiedy niunia mówi: "Wpadaj"
Znam jej każdy zamiar, mam na to radar
Dystans, drinki z barku ojca
Ale zawsze, kiedy przechodzi obok, lekko mnie trąca
Gesty, spojrzenia, tak zwane bla-bla
Potem rzuca się na mnie, niby Kain na Abla?
Cała noc, wszystkie cztery sypialnie
Wszystkie przedrostki przed alnie, prócz fat
Fakt, zgrani jak Tommy i Pamela
To relatywnie najlepszy ostatni melanż
Zanim zdążyła zamknąć drzwi za mną
Mówi: "Zadzwoń, Piotrek, proszę cię, zadzwoń"
Aha
Ona widziała wszystkie wernisaże
Ona w sztuki szponach opowiada w pełni wrażeń
Na początku myślałam sobie: "Skąd tu ja"
Wśród takiego blichtru trochę czułam się jak intruz
Potem, gdy rozlano tyle wina litrów
Rozmawiałam, jedząc z nim przekąski
Zgadnij tylko, no z kim? Właśnie, wiedziałam, że padniesz
Potem, zanim wyszłam, widziałam oka kątem
Że gdy mnie chwali, entuzjazmem tryska
No mówię ci, oszaleć można!
Musisz ich koniecznie poznać, fantastyczni, sami aktywiści
Przerwałem ten superlatyw wyścig, mówiąc: "Aha"
W gabinecie rano siedzę ja beztrosko
On trzyma w ręku stetoskop z zawiniętą wokół krzesła kostką
"Słucham, jak tam?", zaczął lekarz, "Nie narzekam"
A ja będę szczery: "W płucach szmery, wyglądasz jak emeryt"
Pod oczami wisi, jakby przyczepiony sztangi
Ciągle masz problemy z anginą, twój organizm jest u kresu
Lepiej swe terminy przesuń i odpocznij od tych Mesów
Sprawa prosta, używki odstaw lbo szpital powie głośno: "Witaj!"
Zamiast pytań powiedziałem: "Aha"
Jakiś czas temu, to była powódź przemów
Znowu: "Czemu ciągle się opierdalasz?"
Modlę się za ciebie, w domu jesteś jak balast
W domu? Tutaj praktycznie cię nie ma
Nagrywasz coś, mówisz coś o robieniu dema
Widzę, masz kaca, a to czwarta klasa, matura
Nie zdasz i potem masz uraz na całe życie
Nawet przy twoim sprycie
Nie pomoże św. Piotr czy sam Jan Chrzciciel
Twoje podejście, zmień je szybko
Kocham moją matkę, ale powiedziałem tylko: "Aha"
Na brzegu rzeki romantycznie, a ja stoję jak manekin
Ona wypieki, włosy przemoczone deszczem chowają piegi
W końcu zaangażowana szepcze: "Widzisz, ja cię kocham, wiem to!"
Mam przy tobie jak na prochach tętno, żebyś, kiedy szlocham, prędko podszedł
Mówić tobie: "Owszem, noszę twoje dziecko"
Witać, kiedy wrócisz z teczką
Mówiła wiele rzeczy śmiało
Powiedziałem na ten nalot: "Aha"
Aha
Aha
Poznałem ją wczoraj, jej starzy wyjechali na działkę
Dom i panna słodka jak Alpen Gold
Znam ten ton, kiedy niunia mówi: "Wpadaj"
Znam jej każdy zamiar, mam na to radar
Dystans, drinki z barku ojca
Ale zawsze, kiedy przechodzi obok, lekko mnie trąca
Gesty, spojrzenia, tak zwane bla-bla
Potem rzuca się na mnie, niby Kain na Abla?
Cała noc, wszystkie cztery sypialnie
Wszystkie przedrostki przed alnie, prócz fat
Fakt, zgrani jak Tommy i Pamela
To relatywnie najlepszy ostatni melanż
Zanim zdążyła zamknąć drzwi za mną
Mówi: "Zadzwoń, Piotrek, proszę cię, zadzwoń"
Aha
Ona widziała wszystkie wernisaże
Ona w sztuki szponach opowiada w pełni wrażeń
Na początku myślałam sobie: "Skąd tu ja"
Wśród takiego blichtru trochę czułam się jak intruz
Potem, gdy rozlano tyle wina litrów
Rozmawiałam, jedząc z nim przekąski
Zgadnij tylko, no z kim? Właśnie, wiedziałam, że padniesz
Potem, zanim wyszłam, widziałam oka kątem
Że gdy mnie chwali, entuzjazmem tryska
No mówię ci, oszaleć można!
Musisz ich koniecznie poznać, fantastyczni, sami aktywiści
Przerwałem ten superlatyw wyścig, mówiąc: "Aha"
W gabinecie rano siedzę ja beztrosko
On trzyma w ręku stetoskop z zawiniętą wokół krzesła kostką
"Słucham, jak tam?", zaczął lekarz, "Nie narzekam"
A ja będę szczery: "W płucach szmery, wyglądasz jak emeryt"
Pod oczami wisi, jakby przyczepiony sztangi
Ciągle masz problemy z anginą, twój organizm jest u kresu
Lepiej swe terminy przesuń i odpocznij od tych Mesów
Sprawa prosta, używki odstaw lbo szpital powie głośno: "Witaj!"
Zamiast pytań powiedziałem: "Aha"
Writer(s): Emil Wiśniewski, Piotr Szmidt Lyrics powered by www.musixmatch.com

