Skacz Songtext
von Chryja
Skacz Songtext
Wjazd na scenę, ty padasz na glebę
Robimy tu rap z metalowym zacięciem
Czy to słyszysz? Przyszedłeś, milczysz
Podejdź pod scenę, zacznij krzyczeć
Ręce w górze wcale cię nie zmęczą
Skok do naszej muzy to sama przyjemność
Nie pozwolę na to, żebyś odczuł senność
Tym utworem trafiamy w sedno was
Tak, do was piszę teraz
Nie chcę grać żadnego trendsettera
Napisz swoją opinię, anatema
Żebym ją sobie wsadził w dupę, wybacz!
Mówisz, że nawijam nie na temat
Gra nierówna i niekulturalna
Kiedy puści ten hejtu kajdan
Zacznij skakać, zobacz jak to bangla!
Czy dla muzyki zrobimy wiele? Nie wiem!
My tylko przekazujemy moc, pierdolnięcie!
Bębny? Proszę bardzo! Niech gadają
Stopa, werbel, talerz, całą zgrają
Bas na pas i ramię to nie finał
Bas, nie impas, muzyki to jest filar
Rodziną basu jest gitara, proste!
Daj ją pod piec, mam na muzykę koncept
Zrobiony utwór, czas napisać jakąś długą zwrotę
Jak mi jest źle, albo jak zdobyć dużą forsę
Gdy w kraju ciężko znaleźć nawet głupią pracę
Ja tego nie zrobię, ja nawinę Tobie teraz, jak się tu skacze!
Wysoko, wysoko, skacz coraz wyżej!
Jak walniesz sufit głową, mianuję cię jako lider!
Wysoko, wysoko, skacz coraz wyżej!
Jak walniesz sufit głową, mianuję cię jako lider, skacz!
Skacz! Skacz! Skacz!
Wysoko, wysoko, skacz coraz wyżej!
Jak jebniesz sufit głową, mianuję cię jako lider!
Wysoko, wysoko, skacz coraz wyżej!
Jak jebniesz sufit głową, mianuję cię jako lider, skacz!
Skacz! Skacz! Skacz!
Robimy tu rap z metalowym zacięciem
Czy to słyszysz? Przyszedłeś, milczysz
Podejdź pod scenę, zacznij krzyczeć
Ręce w górze wcale cię nie zmęczą
Skok do naszej muzy to sama przyjemność
Nie pozwolę na to, żebyś odczuł senność
Tym utworem trafiamy w sedno was
Tak, do was piszę teraz
Nie chcę grać żadnego trendsettera
Napisz swoją opinię, anatema
Żebym ją sobie wsadził w dupę, wybacz!
Mówisz, że nawijam nie na temat
Gra nierówna i niekulturalna
Kiedy puści ten hejtu kajdan
Zacznij skakać, zobacz jak to bangla!
Czy dla muzyki zrobimy wiele? Nie wiem!
My tylko przekazujemy moc, pierdolnięcie!
Bębny? Proszę bardzo! Niech gadają
Stopa, werbel, talerz, całą zgrają
Bas na pas i ramię to nie finał
Bas, nie impas, muzyki to jest filar
Rodziną basu jest gitara, proste!
Daj ją pod piec, mam na muzykę koncept
Zrobiony utwór, czas napisać jakąś długą zwrotę
Jak mi jest źle, albo jak zdobyć dużą forsę
Gdy w kraju ciężko znaleźć nawet głupią pracę
Ja tego nie zrobię, ja nawinę Tobie teraz, jak się tu skacze!
Wysoko, wysoko, skacz coraz wyżej!
Jak walniesz sufit głową, mianuję cię jako lider!
Wysoko, wysoko, skacz coraz wyżej!
Jak walniesz sufit głową, mianuję cię jako lider, skacz!
Skacz! Skacz! Skacz!
Wysoko, wysoko, skacz coraz wyżej!
Jak jebniesz sufit głową, mianuję cię jako lider!
Wysoko, wysoko, skacz coraz wyżej!
Jak jebniesz sufit głową, mianuję cię jako lider, skacz!
Skacz! Skacz! Skacz!
Writer(s): Piotr Krajewski, Patryk Dolega, Wojciech Murawski, Grzegorz Gołąbek, Piotr Korczak Lyrics powered by www.musixmatch.com
