Lunar Songtext
von Arab
Lunar Songtext
Zawieszony w gwiazdach i samplach
Dopóki ktoś mnie nie wybudzi
Księżyc nuci mi życia soundtrack
Dzisiaj unikam ludzi
Coraz rzadziej walczę, gdy przede mną wiatrak
Bardziej z boku patrzę, gdzie jest w ogóle prawda
Już tak mam, gonią mnie duchy, jakby Pac-Man w nocy
Odpuszczają za dnia
Dotyk Twój łagodzi mnie jak balsam
Gdybam, co gdyby to nie było na niby
I znów znikam, odpływam tam, gdzie swój świat mam
Na klawiszu zagram, napiszę, nagram
Bity, rymy, raz dwa sprawdzam majka
Zawieszony w tych gwiazdach i samplach
Jak Łajka przez kosmos sam mknę
Kolejnym krążkiem kolejny etap zamknę
Idę sam gdzieś, księżyc patrzy na mnie
Szczerze i chłodno, podobno tylko on zna mnie
Drewno się tli, pachnie palo santem
Tańczy dym, ale ja nie tańczę
Patrzę, bo śmiesznie tańczysz
Słucham, bo pięknie myślisz
Patrzę, bo serio zawsze robisz tą samą minkę, gdy coś kombinujesz
Śmieszne strasznie
Wiemy wszystko i nic nie wiemy
Możemy bez siebie iść, mam nadzieję, że nie chcemy
Jak nie my, to nie my i tyle
Wtedy źle o mnie nie myśl
Chcę bliskości bez tremy, miłości bez ściemy
Chcę Ciebie, weny, sportu i sceny
Chociaż nie znamy się prawie, prawie
Znamy się na tyle, by pomilczeć sobie razem
Unikat, ćma i świetlik w jednym
Intryga, bo łatwo się wkręcić jak w sennik
Nigdy nie miałem ludzi jak teraz
Możliwości jak teraz, fajnie byłoby nie zjebać
Więc piszę tekst, choć tam jest melanż
Piszę tu, ale, ale mnie nie ma
Jestem tu, gdzie tylko księżyc i wena
Dociera przez półmrok i każe bazgrać poemat
Jestem tu w studio
Bit leci w kółko jak mantra
Jestem tu w studio
Bit leci cichutko, a ja bazgram
Zawieszony w gwiazdach i samplach
Dopóki ktoś mnie nie wybudzi
Księżyc nuci mi życia soundtrack
Dzisiaj unikam ludzi
Zawieszony w gwiazdach i samplach
Dopóki ktoś mnie nie wybudzi
Księżyc nuci mi życia soundtrack
Dzisiaj unikam ludzi
Dopóki ktoś mnie nie wybudzi
Księżyc nuci mi życia soundtrack
Dzisiaj unikam ludzi
Coraz rzadziej walczę, gdy przede mną wiatrak
Bardziej z boku patrzę, gdzie jest w ogóle prawda
Już tak mam, gonią mnie duchy, jakby Pac-Man w nocy
Odpuszczają za dnia
Dotyk Twój łagodzi mnie jak balsam
Gdybam, co gdyby to nie było na niby
I znów znikam, odpływam tam, gdzie swój świat mam
Na klawiszu zagram, napiszę, nagram
Bity, rymy, raz dwa sprawdzam majka
Zawieszony w tych gwiazdach i samplach
Jak Łajka przez kosmos sam mknę
Kolejnym krążkiem kolejny etap zamknę
Idę sam gdzieś, księżyc patrzy na mnie
Szczerze i chłodno, podobno tylko on zna mnie
Drewno się tli, pachnie palo santem
Tańczy dym, ale ja nie tańczę
Patrzę, bo śmiesznie tańczysz
Słucham, bo pięknie myślisz
Patrzę, bo serio zawsze robisz tą samą minkę, gdy coś kombinujesz
Śmieszne strasznie
Wiemy wszystko i nic nie wiemy
Możemy bez siebie iść, mam nadzieję, że nie chcemy
Jak nie my, to nie my i tyle
Wtedy źle o mnie nie myśl
Chcę bliskości bez tremy, miłości bez ściemy
Chcę Ciebie, weny, sportu i sceny
Chociaż nie znamy się prawie, prawie
Znamy się na tyle, by pomilczeć sobie razem
Unikat, ćma i świetlik w jednym
Intryga, bo łatwo się wkręcić jak w sennik
Nigdy nie miałem ludzi jak teraz
Możliwości jak teraz, fajnie byłoby nie zjebać
Więc piszę tekst, choć tam jest melanż
Piszę tu, ale, ale mnie nie ma
Jestem tu, gdzie tylko księżyc i wena
Dociera przez półmrok i każe bazgrać poemat
Jestem tu w studio
Bit leci w kółko jak mantra
Jestem tu w studio
Bit leci cichutko, a ja bazgram
Zawieszony w gwiazdach i samplach
Dopóki ktoś mnie nie wybudzi
Księżyc nuci mi życia soundtrack
Dzisiaj unikam ludzi
Zawieszony w gwiazdach i samplach
Dopóki ktoś mnie nie wybudzi
Księżyc nuci mi życia soundtrack
Dzisiaj unikam ludzi
Writer(s): Al Sulwi Gabriel Kafi, Galant Jakub Ryszard, Ptaszynski Jakub Pawel Lyrics powered by www.musixmatch.com

